17 kwietnia 2015

Palo santo - jak o nie dbać


Każdy, kto pije yerba mate słyszał przynajmniej raz o Palo Santo. To osławione drewno służy między innymi do produkcji mater. Nie każdy kawałek świętego drzewa nadaje się na naczynie. Głównie wybierane są dwa gatunki. W Paragwaju króluje Bursera Graveolens, a w Argentynie spotkamy częściej Bulnesia Sarmientio.

Dla kogoś, kto zaczyna dopiero przygodę z yerba mate różnica jest niewielka, w końcu jedno i drugie to Palo Santo. Bardziej wytrawny yerbopijca zauważy, że materka paragwajskie są bardziej zielone i mocniej pachną od tych argentyńskich. No i chyba na tyle było by różnic. Poza tym pielęgnacja i sposób przygotowania naczynia nie różnią się szczególnie.

Gdy kupimy swoje pierwsze Palo Santo, to trzeba je przygotować. Niektórzy piszą o wyparzaniu wrzątkiem, inni o namaszczaniu masłem, żeby później nie pękało. Każda metoda jest dobra pod warunkiem, że działa. A tak na prawdę to wszystko zależy, co będziemy robić dalej z tym naczyniem.

Nasze pierwsze Palo Santo
i do tej pory nie popękało.
Jeśli chcemy pić z niego regularnie, czyli co 2-3 dni, to wystarczy, że zalejemy naczynie wodą taką jak do yerby i pozostawimy na kilka minut. Po co taki zabieg? Najczęściej Palo Santo stoi jakiś czas na sklepowej półce i schnie sobie sukcesywnie, dlatego niektóre egzemplarze klekoczą w okuciach. Więc, żeby przy pierwszym parzeniu drewno nie musiało się bić o wilgoć z suszem yerbowym to lepiej je namoczyć wcześniej. Wracając do naszego namaczającego się matera to wylewamy wodę, gdy zobaczymy, że jej poziom znacząco opadł, czyli maksymalnie po 10 minutach. Teraz można już zasypać pierwszą yerbę i pić do oporu. Jeśli chcemy parzyć w tym samym naczyniu na drugi dzień, to można zostawić w nim wilgotną yerbę i wymienić ją rano. Zaś, gdy przerwa ma być dłuższa, to lepiej od razu wyrzucić zużytą mate i dobrze wypłukać naczynie.

No i tu są różne szkoły. Jedni piszą, żeby namaścić naczynie tłuszczem, inni żeby jednak zostawić tą yerbę nawet z tydzień, a gdzieś jeszcze czytałam, że można odstawić do półki i nic się nie będzie działo. Cześć z tego jest prawdą, ale pod pewnymi warunkami. Gdy zostawimy mokrą yerbę w naczyniu na dłuższy czas to nic nam nie spleśnieje, ale szkoda, żeby żywica uciekała do czegoś, co i tak wyrzucimy. Taki sposób jest dobry, ale gdy zostawiamy naczynie w takim stanie tylko do następnego dnia.

Ta guampa była pęknięta,
a teraz się dobrze sprawuje.
Gdy chcemy używać nasze palo santo co kilka dni, to można spokojnie wypłukać je do czysta. Przed odstawieniem do szafki warto przykryć je spodeczkiem lub postawić do góry nogami na ściereczce. Taki szczegół, ale dzięki temu cały czas we wnętrzu naczynia będzie panowała wilgoć. Już po niedługim czasie takiego utrzymywania wilgotności można zobaczyć na ściankach kropelki żywicy. Tak, tej żywicy, o której wszyscy marzą. A co się stanie, gdy nie odwrócimy palo santo do góry nogami lub nie zakryjemy go spodeczkiem? Może popękać i raczej nie puści za wiele żywicy, one po prostu lubią wilgoć i źle się czują w zbyt suchym klimacie.

Dobrze, a co wtedy, gdy chcemy odstawić Palo Santo na dłuższy czas, np. tydzień? Wtedy wkracza sławetny tłuszcz, ale nie zwierzęcy. Do zabezpieczania naszych mater używamy oliwy z oliwek. Ma dosyć neutralny smak, jest jadalna, nawet szybko się wypłukuje. Przede wszystkim pozwala na utrzymanie na dłużej pewnego stopnia wilgotności. Żywicy po naoliwieniu raczej nie widujemy zbyt wiele, ale jeszcze nie zdarzyło się, żeby nam palo santo pękło z przesuszenia.


A te kryształki, które tu widzicie to coś, czego wcześniej nie widziałam. Powstały chyba, dlatego, że po przepłukaniu chłodną wodą nowe Palo Santo odłożyłam po prostu do półki. Przez dłuższy czas siedziało sobie tam, aż pewnego słonecznego dnia zachciało mi się robić porządki, a tu taka niespodzianka.

8 komentarzy:

  1. Właśnie kupiłem (kilka dni temu), dzięki za materiały jak je przygotować do pierwszego użycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matero z Palo Santo to bardzo wdzięczne naczynie, o ile się o nie odpowiednio dba. Widzę, że zaczynasz prowadzić bloga o herbatach. To bardzo wdzięczny temat :)

      Usuń
  2. Nacieranie Palo Santo tłuszczem, nawet jeśli nie zwierzęcym, tylko roślinnym, jest dla mnie odpychające. Osobiście przed dłuższym nieużywaniem naczynia, dosyć mocno przepłukuję je wodą i od razu szczelnie owijam jednorazowym woreczkiem foliowym. Wilgoć idealnie trzyma nawet przez 2 tygodnie (na dłużej nigdy nie odstawiałem swojego PS).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz :) każdy ma swój sposób na konserwację Palo Santo, mnie zaś przeraża zawijanie drewna, nawet okutego w folię, ale jak u ciebie działa, znaczy, że to też dobry sposób :)

      Usuń
    2. Z początku byłem nieco sceptyczny do tego owijania workiem, czy czasem drewienko się nie zaparzy, lub nie zacznie pleśnieć. Po dłuższym czasie użytkowania mogę jednak stwierdzić, że (przynajmniej z moim Palo Santo) nic się nie dzieje :).

      Usuń
    3. Nasze Palo dobrze się czuje z oliwką, więc przy tym pozostaniemy :)
      Jeśli ktoś woli foliowanie to też dobrze, ale to już indywidualny wybór :)

      Usuń
  3. Co do konserwacji, to nie lepiej po prostu nalać do naczynia wody i zostawić na półce? Chyba po tygodniu - dwóch woda nie "spleśnieje" (o ile w ogóle może się zepsuć, nie znam się)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za dużo wody źle jak i za mało też źle. Do Palo trzeba podejść z sercem i wyczuciem :)
      a tak rzeczowo i na logikę: gdy napompujesz palo całkowicie w wodę, to materiał (drewno) napęcznieje mocno. Gdy zacznie schnąć (np. stwierdzisz że nie będziesz już nalewać wody tylko naoliwisz czy cokolwiek) drewno zacznie się kurczyć. W tym momencie powstają największe pęknięcia - czyli napuchnięte drewno wodą kurczy się (zmniejsza objętość) i pęka. Im większa różnica w objętościach - mokrego - suchego - tym większe prawdopodobieństwo pęknięć.

      Usuń