21 sierpnia 2014

Yerba mate w torebkach firmy Loyd

Nawet przestronne te piramidki, yerba ma gdzie pływać

Kto czytał wcześniejsze wpisy ten wie, że na co dzień nie pijam tego typu wynalazków. No, ale z ciekawości kupiłam właśnie yerba mate w torebkach. Poza możliwością szybkiego parzenia gdziekolwiek to nie widzę w tym wiele korzyści.


Dla zainteresowanych
tyłu opakowania.
Może zacznę od tego, dlaczego wybrałam akurat tą a nie inną wersję w torebkach. Po pierwsze w składzie jest 90% yerba mate. Wbrew pozorom to całkiem sporo jak na takie mieszanki. Można znaleźć coś, co ma 60% yerba mate i do tego hibiskus, albo 70% yerba mate i sporo mięty. Poza samą yerba mate w składzie tej konkretnej ekspresówki jest jeszcze 7% naturalnego aromatu mandarynkowego. A teraz łamigłówka matematyczna: 90% +7% = 97%. Brakuje tutaj opisu dla pozostałych 3%. Chyba nie chcę wiedzieć, co to może być, ale jest to całkiem dobry wynik. Ta mieszanka z 60% yerba mate posiada w składzie kilkanaście procent niewyjaśnionych składników. Piramidek jest 20 a każda zawiera 1,7g suszu. Trochę to mało jak na yerba mate, ale do przyjęcia.

Eleganckie pudełeczko i te piramidki.
Co by tu jeszcze... A, tak data produkcji. Pakowana stosunkowo niedawno, bo 25 kwietnia 2014r. No i do tego dwa lata dla sanepidu. Po otwarciu opakowaniu miłe zaskoczenie, to pachnie yerbą. Co ciekawe nie napisali skąd pochodzi sama yerba mate, ale po zapachu podejrzewam, że to może być jakaś mało wędzona argentyńska lub brazylijska. Gdy już przebiłam się przez ten yerbowy zapach dotarłam do słodkiej mandarynki. Jeśli ktoś spodziewał się mandarynkowego uderzenia to raczej się rozczaruje. Ale z drugiej strony dla kogoś, kto nie zna zapachu yerba mate to będzie to całkiem ciekawe doświadczenie.

No to zaparzmy tą yerba mate w piramidkach, może tym razem według zaleceń producenta.

Zalecenia producenta dotyczące parzenia yerba mate w piramidkach.

No ja rozumiem, że tej yerby jest niewiele w takiej piramidce, ale te 90 st.C to chyba trochę za dużo. Producent wie lepiej wiec parzymy.

Naturalna zieleń naparu yerba mate.
Po zaparzeniu to mamy dopiero uderzenie mandarynki w smaku i w zapachu. Tego się nie spodziewałam, ale fajne to nawet. Zwłaszcza, że po mandarynce można wyczuć delikatny smak yerba mate. Kolor naparu jasnozielony, czyli typowy dla słabo zaparzonej yerba mate. Podczas parzenia piramidki spełniły swoje zadanie. Susz miał miejsce, żeby swobodnie popływać. Na zdjęciach nie udało mi się tego uchwycić, ale zrobiła się nawet pianka typowa dla yerba mate. Z koleżanką zaparzyłyśmy później jeszcze po jednej torebce, ale tym razem zalewając wrzątkiem. W smaku nie było wielkiej różnicy, a jedynie kolor naparu stał się lekko brunatny.

Podsumowując, dla mnie pijącej tradycyjnie przygotowaną yerba mate jest to raczej napój orzeźwiający. Takie pudełeczko kosztuje 5zł w Kauflandzie (nie sprawdzałam w innych marketach) i w porównaniu z torebkami argentyńskimi czy paragwajskimi dostępnymi w Polsce to całkiem dobra cena. Patrząc z drugiej strony to tutaj mamy 34g za taką cenę, a paczka 500g kosztuje średnio 25zł. Dla pokazania znajomym, że pije się yerba mate owszem można kupić taką właśnie yerba mate w torebkach. Jednak tak mała ilość yerba mate na jedną porcję nie ma praktycznie żadnego działania pobudzającego czy odchudzającego. Tradycyjne picie yerba mate nie może równać się z piciem naparów z ekspresówek. Ogólnie yerba mate użyta w tych torebkach jest dobrej jakości, ale działanie pozostawia wiele do życzenia. Na pewno można podawać ją dzieciom, bo zawiera mniej kofeiny niż czarna herbata w torebkach. No i jest smaczna, bez cienia goryczy. Brakuje mi tu jeszcze wskazania kraju pochodzenia samej yerba mate i opisu tych tajemniczych 3%.

Po rozmowie mailowej dowiedziałam się, że yerba w tych torebkach pochodzi z Brazylii. Szkoda, że tej informacji nie ma na opakowani, ale wymiana maili z przedstawicielem firmy Loyd była całkiem miła.

10 komentarzy:

  1. To dobrze, że tacy potentaci biorą się za yerba mate, mimo jej mało "poważnej" postaci. Być może ci, którzy po nią sięgną i zagustują, zapragną zamówić profesjonalną, klasyczną yerba matę, której mamy kilkadziesiąt gatunków w ofercie - również kilka saszetkowanych. W szczególności polecamy firmowe mieszanki yerba mate green:
    http://www.yerbamarket.com/pol_m_Yerba-Mate_Mate-Green-124.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te mieszanki to nawet nie takie złe są...ostatnio piłem jedną :)

      Usuń
  2. Podziwiam kreatywność państwa z yerba marketu i dziękuję za odwiedzanie mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te 3% to chyba aromaty bo tak tam poszeale nie jestem pewba czy to do tych 3%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moich wyliczeń też wychodziło, że 3% to aromaty, ale wolałam to zostawić w takim stanie.

      Usuń
  4. Ja tam uważam, że jest całkiem ok, oczywiście nie równa się z kupioną w torebce, sypaną i parzoną yerba mate, ale jak na produkt masowy jest lepsza, niż się spodziewałem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że masz porównanie i wiesz dlaczego taka forma parzenia yerby do najlepszych nie należy :) Susz sam w sobie jest ok, ale te saszetki...

      Usuń
  5. Kiedyś miałem okazję pić yerbę u znajomych, którzy lubią te wszystkie rurki, kubeczni itd. Wg mnie prezentowane tutaj saszetki to najlepsza yerba mate jaką przyszło mi pić :) polecam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wypiłam dzisiaj dwie saszetki (piramidki) yerba maty iiii i smakuje naprawdę dobrze , czekam na pobudzenie (ponoc ma wiecej kofeiny niz kawa0 ale ,,, nic jak narazie sie nie dzieje , Chcę orzezwienia po nieprzespanej nocy.... W smaku ok , piłam juz zielona , czerwona , ale ta mi smakuje najbardziej

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki przedstawionej we wpisie yerba mate zdecydowałem się na zamówienie prawdziwej, sypanej yerby :) nie mogę się doczekać, jestem bardzo ciekawy efektów i smaku

    OdpowiedzUsuń