6 kwietnia 2016

Mały Budda - zaskakująca zielona herbata


Dzisiaj będzie szybki wpis o herbacie zielonej z dodatkami, która kryje się pod tajemniczą nazwą Mały Budda. Raczej nie gustuję w mieszankach aromatyzowanych, ale ta ma w sobie coś szczególnego. Z resztą jest chyba najczęściej polecaną mieszanką smakową w jednej z krakowskich herbaciarni.


Zwykle w skład mieszanek smakowych poza herbatą wchodzą owoce, kwiaty i aromaty, ale tutaj jest trochę ciekawiej. Bazą jest chińska zielona herbata Sencha, dość łatwo się ją parzy i ma ładne żywozielone listki. Później mamy trochę egzotycznych owoców, ananas i papaja, zapewne kandyzowanych. Ten biały kwiat to rumianek w całości, a nie tak jak się go zwykle spotyka sam koszyczek rumianku. No i to byłoby na tyle standardowych składników, teraz coś nietypowego. Mamy korę z drzewa sandałowego, korzeń lukrecji i czerwony pieprz. O ile lukrecję czasem można spotkać w mieszankach jednej z marek sypiących swoje herbaty do piramidek, to pieprz i drzewo sandałowe można spotkać na prawdę w nielicznych kompozycjach. Całość pachnie raczej owocowo i zapowiada się na słodkawy napar, ale to tylko złudzenie.

A jak to wszystko smakuje? Zaraz opowiem, tylko jeszcze słowo o sposobie parzenia, który wybrałam. Dzbanek o pojemności około 500ml, na taką pojemność około 8 gram herbaty. Woda o temperaturze około 75 st.C.
Parzyłam ją dwukrotnie: I - 2 minuty, II - 3 minuty.

Mały Budda - pierwsze parzenie

Napar jest klarowny, jasny i w odcieniach zielono-żółtawych. Aromat naparu jest taki jak suszu, czyli lekki i owocowo słodki. Za to w smaku zaskakuje i to bardzo. Nie ma zbyt wiele owocowej słodyczy, a w jej towarzystwie pojawia się pikantność pochodząca od pieprzu i drewna. Przeparzona zielona herbata smakuje zupełnie inaczej, a ta ostrość w smaku jest bardzo przyjemna.

Mały Budda - drugie parzenie

Nietypowe dodatki do herbaty robią swoje. Wąchasz i myślisz, że będzie słodko i przyjemnie, a tu niespodzianka. Być może za pikantność z nutką słodyczy ludzie uwielbianą tą herbatę, a może chcą być zaskakiwani za każdym razem, gdy ją parzą. Tego nie wiem, ale Mały Budda to jedna z nielicznych herbat aromatyzowanych, którą na prawdę lubię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz