26 marca 2016

Indega Selecion Especial - najsmaczniejsza yerba mate z Paragwaju


A teraz mości Państwo Yerbka, która krócej jest na polskim rynku niż inne paragwajskie klasyki, ale i tak już podbiła moje serce. Odkąd pojawiła się w sklepach, jej wersja Seleccion Especial przypadła mi do gustu. Pokochałem ją od pierwszej zapchanej bombilli.

Indega S.A. to firma, a raczej koncern spożywczy taki jak np. Maspex S.A. (artykuł nie zawiera lokowania produktu) tzn. jedna spółka posiada wiele marek i produkuje różne dobra konsumenckie - tak to w skrócie ujmę. Indega w swoim asortymencie Mate posiada klasyki jak i ziołówki i muszę powiedzieć, że mi podchodzą, w szczególności do Terere. Naczynko do zdjęć, jakie jest każdy widzi. Yerbki opisuję jak zawsze subiektywnie i po wypiciu, co najmniej półkilowej paczki, wyjątkiem są yerby, które pijam od dawna np. Indega.


Paczuszka to zgrabny pustaczek w złotym opakowaniu, sprasowana jak paragwajski zwyczaj każe, ewentualnie woreczek też jest dopuszczalny. Stara szata graficzna nie była taka zachęcająca do kupna. Susz w opakowaniu pachnie lekko dymem z drzewa liściastego, i lekko prażeniem. Cięty drobno z dużą ilością pyłu i zmielonych gałązek. Oczywiście dużo niezmielonych "Badyli" przez duże "B", bo rozmiary niektórych są imponujące.


Woda o temperaturze 75st C i moja ulubiona "bombka" - każdą lubię, ale ta daje rade z każdą yerbą. Po zalaniu czuć cudowną wędzeninę, dorównującą Lapsang Souchong, do tego dochodzą ściółkowo-ziemiste aromaty starej piwnicy. Taki dym z ogniska opalanego drzewem liściastym.


W smaku pierwszego zalania dominują ziemiste smaki z bardzo delikatną goryczką. Dym nie jest uciążliwy w smaku ani też nie dominuje. W drugim zalaniu zaczyna w aromacie zalatywać rybką, czyli mamy już coś wspólnego z Japońskimi zielonymi herbatami. Wędzenie ustąpiło miejsca prażeniu. Pieni się jak przystało na paragwajkę. Z racji, iż susz został potraktowany wodą o temp 75st C nie ma buchnięcia goryczką. Choć jakbym ten drobniutki badylasty susz potrzymał dłużej to bym wyciągnął z niego taniny na takim poziomie, że wykrętu mięśni twarzy można dostać. Majka wyczuwa aromaty drewna liściastego, dobrze sezonowanego.

Cały wywód grafomański o tej mate zwieńczę słowami - Taki kiedyś był Colon.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz