22 października 2015

Long Zhu White - Smocza Perła


Wracam na bloga po dłuższej przerwie. Mam nadzieję, że się to już nie powtórzy, bo tęskniłam strasznie za spokojnym zaparzeniem herbaty i opisaniem jej w każdym szczególe. Na wielki powrót zaparzę białą herbatę uformowaną w niewielkie kuleczki. Long Zhu White, bo to ona jest bohaterem dzisiejszego wpisu pochodzi ze sklepu eherbata.pl


Smocza Perła (Long Zhu) nie wygląda jak typowa herbata liściasta, bo jest zwinięta w kuleczki. Zwykle biała herbata to pokaźne liście lub pączki liściowe pokryte srebrzystym meszkiem, a tu niespodzianka. Idealne, ciasno zwinięte kulki po rozwinięciu w naparze pokazują swoje wnętrze. Rzeczywiście składają się z najmłodszych pączków liściowych i pierwszych listków. Susz przed wrzuceniem do ogrzanego naczynia i zalaniem gorącą woda pachnie bardzo delikatnie, prawie niewyczuwalnie. Dopiero po ogrzaniu listków zapach staje się mocniejszy i bardzo przyjemny, powiedziałabym, że nawet kwiatowy.

Pierwsze parzenie Long Zhu White.

Parzyć będę w szklanym zaparzaczu o pojemności około 200ml. Przejrzyste ścianki pozwolą nacieszyć oko rozwijającymi się listkami. Na taką pojemność powinno wystarczyć 3 gramy herbaty, no niby nie za dużo, ale kulki szybko się rozwiną i zajmą sporą część naczynia. Temperatura wody to około 85 st.C, a czas parzenia zaczynam od około 2 minut i wydłużam z każdym kolejnym zalaniem o około 15-30 sekund. Herbata jest zwinięta, więc powinnam ją obudzić, ale tym razem tego nie zrobię.

Drugie parzenie Long Zhu White.

Napar ma delikatny kolor, lekko słomkowy i pozostaje taki przez kolejne parzenia. Podobnie jest z zapachem naparu. No może w drugim i trzecim parzeniu jest bardziej intensywny, ale pozostaje w nutach kwiatowych i lekko łąkowych. Niebiański smak - inaczej tego nie opiszę. Może to dlatego, że dawno nie miałam czasu na spokojnie wypić herbaty. Powoli wypełnia usta i pozostawia po sobie długie, przyjemne wspomnienie. Takie przywołanie wiosny w te jesienne dni.

Trzecie parzenie Long Zhu White.

Patrząc na zdjęcia pewnie zastanawiacie się gdzie dorwaliśmy takie ładne owoce czarnego bzu i chmielowe szyszki. Zdjęcia do wpisu były zrobione jeszcze w Krakowie, a Long Zhu White była chyba ostatnią herbatą wypitą tam na spokojnie. Teraz, gdy najważniejsze - herbaciane - rzeczy w końcu wyszły z przeprowadzkowych pudeł mogłam znowu zaparzyć herbatę tak jak lubię.

4 komentarze:

  1. Herbata pita w spokoju smakuje najlepiej ...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak :) a gdyby tak dało się jeszcze przywoływać spokój wraz zalaniem listków wodą, to byłoby coś pięknego :)

      Usuń
  2. bede musiała się kiedyś skusić na herbatki sprzedawane w sklepach internetowych;) ta smocza perła wygląda cudownie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W internecie szczególnie trzeba uważać, bo nie wszyscy sprzedawcy są uczciwi.

      Na szczęście mam już sprawdzony sklep i wiem co kupuję, a jak mam wątpliwości, to zawsze można do nich zadzwonić ;)

      Usuń