16 lipca 2014

Czy herbatę lub yerba mate można przedawkować?

Pewnie zastanawiacie się czy można przedawkować herbatę, yerba mate czy w ogóle coś co ma kofeinę. Ano da się, ale nie napisze o dawkach śmiertelnych czy jakimś naukowo chemicznym bełkocie. Opiszę tylko własne obserwacje, jak czuje się osoba po spożyciu zbyt dużej dawki kofeiny.

Zacznę może od tego, że kiedyś koleżanka nie pijąca na co dzień yerba mate zrobiła sobie bardzo mocny napar i wypiła go tak sobie po prostu. Logiczne wydaje się myślenie że powinna być mocno pobudzona. Jednak było zupełnie inaczej. Na początku odczuła pobudzenie, ale po chwili musiała usiąść bo nagle zrobiło się jej "dziwnie". Serce za szybko pracowało, głowa zaczęła boleć i raczej czuła ogólne osłabienie niż pobudzenie. Było to przedawkowanie spowodowane jednorazową, ogromną dawką kofeiny.

Inaczej sprawa wygląda gdy stopniowo dostarcza się kofeinę w ciągu kilku godzin. Doświadczyłam tego wczoraj testując trzy "słabe" yerba mate smakowe. Zwykle gdy wypiję dwie mocniejsze w ciągu dnia to jest w porządku. Pomyliłam się co do mocy tych mieszanek i podzielę się tym czułam po wypiciu.

Po pięciu zaparzeniach pierwszej yerba mate czułam się normalnie pobudzona. Byłam w stanie się skupić na tym co robię, piszę, czytam itp. Stwierdziłam jedynie że ten susz jest jedynie trochę mocniejszy niż inne smakowe mieszanki. Dlatego też skusiłam się na kolejne testy. Po drugiej yerba mate również zalanej pięciokrotnie byłam bardziej pobudzona. Mogłabym to porównać do pobudzenia wynikającego z wypicia jednej z mocniejszych yerb. Nie wzięłam pod uwagę jednego czynnika. Kofeina kumuluje się w organizmie, a wypicie dwóch słabszych yerb znaczy więcej niż jednej mocniejszej. Stopień pobudzenia wzrósł, ale nadal mogłam normalnie myśleć, ręce mi się nie trzęsły i wydawało się być wszystko dobrze. No i tutaj popełniłam kolejny błąd. Nie odczekałam nawet pół godzin między drugą a trzecią yerbą. Co prawda pierwsze zaparzenie trzeciej yerby wypił ktoś inny, ale kolejne dwa też mają sporo kofeiny. Po kilku łykach czułam się strasznie. Nie mogłam skupić się na tym co pisze, myślę czy mówię. Jeśli coś miałam do zrobienia to co prawda technicznie mogłam to wykonać w tempie piorunującym, ale żeby pomyśleć to już musiałam mocno zwalniać. Ręce rwały się do pracy, ale umysł był całkowicie zdezorientowany.

Jak sobie poradzić gdy już przedawkuje się kofeinę? Po pierwsze trzeba odstawić źródło kofeiny. To co się nagromadziło we krwi pozostanie, ale nie będzie tego więcej. Kolejny krok to przyjmowanie płynów, najlepiej wody. Chodzi o to żeby jak najszybciej wydalić to co się da. Poza tym pomaga też cukier. Może być od dowolną postacią, byle bez kofeiny czy innych dodatkowych pobudzaczy.

Może jeszcze słowo o czymś czego nie doświadczyłam, a zaobserwowałam u znajomych. Na działanie kofeiny można się uodpornić. Przyjmując stopniowo coraz większe dawki w dłuższym okresie czasu organizm uodparnia się na działanie te substancji. Może się wydawać, że jeśli wypiję więcej to będzie działać mocniej. Czasem lepiej po prostu odstawić kofeinę na kilka dni. Pierwszy dzień będzie nie do zniesienia, ale po takim odwyku małe dawki kofeiny znowu powinny zacząć działać.

Może zakończę kilkoma ciekawostkami naukowymi:
  • kofeina po kilku minutach parzenia robi się gęstsza od naparu (kawy, herbaty, yerba mate) i opada na dno, więc jeśli nie dopijasz całego kubka to istnieje duże prawdopodobieństwo że wylewasz większość kofeiny (nie dotyczy yerba mate pitej przez bombillę),
  • istnieją trzy stopnie oddziaływania kofeiny, pierwszy to pobudzenie ciała i umysłu, drugi - zamulenie umysłu, ale ciało nadal jest pobudzone, trzeci - osłabienie ciała, kołatanie serca, ogólne złe samopoczucie,
  • kofeina łatwiej wydobywa się z roślin przetworzonych termicznie (palenie kawy, prażenie herbaty, wędzenie yerba mate).

5 komentarzy:

  1. Zacznijmy od tego, że w yerba macie nie ma kofeiny, tylko mateina. Jest to substancja o podobnym działaniu, mająca wszystkie zalety kofeiny, a nie mająca jej wad. Radzę się douczyć, dopiero potem pisać artykuły. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty się doucz tępaku, mateina i kofeina to to samo do jasnej cholery. Na poziomie molekularnym to te same substancje, tylko nazwa inna. Yerba działa troszkę inaczej ze względu na zawartość innych substancji chemicznych, które również oddziaływają na OUN. Tak więc do szkoły, a potem się wypowiadaj we względach chemicznych. Nie patrzcie co piszą na innych stronach o mateinie, ponieważ to to samo co KOFEINA. I wielkie brawa dla autora, bardzo fajnie napisany artykuł, wiedza empiryczna jest jedną z najważniejszej wiedzy naukowej. Tak więc brawo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za komplement :) Mateina, kofeina i teina to ta sama substancja, ale ze względu na jej pochodzenie nosi różne nazwy. Mateina od yerba mate, kofeina od kawy, teina od herbaty. Natomiast substancje dodatkowe zawarte w tych roślinach nieco zmieniają działanie samej kofeiny. W herbacie zielonej np po około dwóch minutach parzenia uwalniają się znaczne ilości garbników, które niwelują działanie kofeiny i dają gorzki smak. Herbata zielona zaparzona na gorzko nie pobudza tak bardzo jak ta sama herbata zaparzona krócej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Drogi anonimowy komentatorze usunęłam Twój komentarz bo zawierał wulgaryzmy.
    A skoro twierdzisz, że pijamy za słabą yerbę, to powiedz mi jak to sprawdziłeś? Otóż ja nie ważę tak dokładnie porcji yerby jak Ty i nie jeste w stanie określić ile gram yerby wsypuję do swojego naczynia. Powiem Ci, że na pewno jest to o wiele więcej niż te 5 gram które tak skrupulatnie wyliczyłeś, ba może być to nawet więcej niż Twoje dokładnie odważone 25gram. A że czujesz się po takiej dawce yerby "jak po alkoholu" to nie świadczy najlepiej. Z resztą, to Twoje życie, Twoje zdrowie i rób co chcesz, ale warto mieć świadomość jak działa kofeina w nadmiernych dawkach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wpis, często spotykamy się z pytaniami dotyczącymi wpływu yerby na zdrowie i poszczególne organy ludzkiego ciała. Yerba jest pyszna, ale aby mięc pewność, że wszystko będzie grało, należy trzymać się jednej zasady: wszystko z umiarem! :) dzięki za ten wpis - pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń