15 stycznia 2016

Long Jing Supergrade 2015 - Smocza Studnia


Kto ma ulubioną herbatę? Ale nie tak, że czarną albo zieloną, tylko taką konkretną. Ja sobie upodobałam jeden z jasnych oolongów, ale o nim innym razem. Kuba też ma swoją ulubioną, to właśnie Long Jing. Tylko, że nie taki najzwyklejszy, który można dostać w prawie każdym sklepiku z herbatami. To musi być ten lepszy, smaczniejszy, ładniejszy, taki właśnie jak ten Supergrade, który dzisiaj opisuję.

Long Jing w dosłownym tłumaczeniu znaczy Smocza Studnia lub Źródło. Jest też kilka legend skąd wzięła się taka właśnie nazwa, ale o tym może innym razem. Grunt, że Lung Chinga łatwo rozpoznać wśród innych herbat zielonych po charakterystycznym spłaszczeniu listków. Najlepsza herbata to taka, której listki są niewielkie, jasne i wyglądają jakby wyszły z jednej formy. Ideałem jest jeszcze, żeby nie były połamane. Tylko kilka razy widziałam takie pięknego Long Jinga, a jego cena wyraźnie odpowiadała jakości. Jeśli już mamy kilka Long Jingów do wyboru to lepiej wybrać tego o jaśniejszych listkach, nawet, jeśli są lekko połamane. Napar będzie delikatniejszy, ale przynajmniej będzie można poczuć, czym zachwycali się władcy Chin, gdy rezerwowali dla siebie produkcję tej herbaty.


Nasz Long Jing to nie taka najtańsza wersja podstawowa, choć od takiej zaczynaliśmy poznawanie tej herbaty. Nie jest to też ten najlepszy i najdroższy z dostępnych w Polsce. To taka wersja pośrednia, ale o niebo lepsza od podstawowej a niewiele gorsza od tej najlepszej, to po prostu Supergrade. Listki pochodzą ze zbiorów z roku 2015, czyli jest to herbata dość świeża. Listki są dość jasne, nawet niepołamane i pachną zachwycająco.

Long Jing Supergrade - pierwsze parzenie

Dzisiaj parzy Kuba. Wybrał szklany gaiwan o pojemności około 120ml, szklane morze herbaty i białe ceramiczne czarki. Temperatura wody to około 75 st.C, czasów nie mierzymy, bo będzie to Gongfu Cha, a suszu użyjemy około 2 gramy. Przed parzeniem wygrzewamy wszystkie naczynia i listki lądują w gorącej czarce. Zapach herbaty jest wyraźniejszy i lekko orzeszkowy. Odrobina słodyczy i mam skojarzenie z orzeszkami arachidowymi w karmelu.

Long Jing Supergrade - Drugie parzenie i piękny taniec listków.

Od pierwszego parzenia napar ma odcienie zielonożółte. Zdecydowanie lepiej prezentuje się w szklanym morzu herbaty niż w białych czarkach, ale o tym pisałam już kiedyś. Za to niezależnie, w czym mamy napar pachnie bardzo przyjemnie, lekko słodkawo i dalej wyczuwam orzechy. Gdybyśmy parzyli Long Jinga o ciemniejszych listkach, smak i zapach byłby bardziej intensywny, ale taka herbata nie nadawałaby się już do parzenia w Gongfu Cha. Zaś lepszy Long Jing miałby bardziej subtelny smak i zapach, z może trzeba by było go obudzić, żeby do pierwszego naparu oddał to, co w sobie skrywa. Za to niezależnie od jakości pięknie się prezentują podczas parzenia w szklanych naczyniach.

Long Jing Supergrade - napar po drugim parzeniu.

Jeśli chcecie zobaczyć 4 Lung Chingi różnej jakości w jednym miejscu to na tym filmiku macie idealny przykład.

2 komentarze:

  1. "Dzisiaj parzy Kuba", no tak jeszcze koszulka charakterystyczna... W takim razie z kim ja dzisiaj byłem na wybiegu..?
    Ej Majeczko, Ty to masz dobrze... :) W ciepełku parzysz sobie ciepłe herbatki, przepraszam, parzysz oolongi a inni hartują się na mrozie... Może zdążę kiedyś na drugie parzenie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, jeszcze nie umiemy jednocześnie parzyć, obrabiać zdjęć, pisać i publikować wpisów. To jednak trochę zajmuje, więc na herbatę możemy się umówić, a przeczytasz o niej najwcześniej na drugi dzień :)

      Usuń